Lista.

Wakacje to też i urodziny w naszej rodzinie. Właśnie zbieram się za pieczenie torta, bo jutro impreza. Nie muszę chyba pisać, że ociągam się jak tylko mogę, ale taką mam niezdrową przypadłość, że lubię zostawiać wszystko na ostatnią chwilę. Co tam skoki na linie i inne atrakcje, nie ma to jak adrenalina krążącą w organizmie, kiedy za 5 minut goście będą u drzwi, a Ty wstawiasz dopiero ziemniaki;)). Natura na przekór moim staraniom chlapie deszczem na świeżo umyte okna, trzeci raz w tym tygodniu już nie będę ich myć, bo sąsiedzi zaczną podejrzliwie się na mnie patrzeć, a prognozy wskazują, że i jutro będzie padać. Lubię burze. Szczególnie kiedy jestem zamknięta w domu, rolety opuszczone, a ja pod kocykiem/kołdrą czy innym pledem z zamkniętymi oczami ignoruje trzaski i błyski. W takich okolicznościach najlepiej też ogląda się filmy. Szkoda tylko moich kwiatków potarganych przez wichurę i pomidorów. No i jeszcze taras cały w śmieciach. Moja lista zadań na dzisiaj się wydłużyła. Jak zabraknie mi dnia na odhaczenie wszystkich punktów z listy, to zawsze zostanie mi trochę nocy;))