Sierpień.

Ku pamięci: nie zostawiać niczego w lodówce, gdy w planach mam wyprawy i włóczenie się po rodzinie przez ponad miesiąc. Ciężko pozbyć się tego zapachu z lodówki. Jeszcze ciężej pozbyć się zapachu pleśni z piekarnika, gdy ktoś nadgorliwy schowa Ci zbierane owoce dzikiej róży, które jeszcze nie zdążyły się ususzyć.

Banicja dobiegła końca i w końcu mogę cieszyć się swoimi własnymi kątami. Fajne są takie wypady, jeszcze fajniejsze dla Małego Księcia atrakcje i nowe miejsca. Trudno pisać o odpoczynku gdy pot leje się po plecach i mięśnie stękają z wysiłku. Zgodzę się też z tym, że trudno mówić o odpoczynku czy urlopie, gdy spędzasz go z dziećmi;). Ale mimo fizycznego zmęczenia, jakoś lepiej z psychiką i stanem ducha. Trzeba łapać te chwilę i zapisywać je w telefonach, będzie co wspominać w czasach kiedy Mlody Ksiaże będzie już za stary na wypady i wakacje ze swoją mamą. Wtedy zatęsknię jeszcze za tym, co teraz mam w nadwyżce na co dzień;))

Jestem teraz na etapie prania, prasowania i jeszcze raz prania. Pogoda nie chce ze mną jednak współpracować w tym temacie.