Duma i uprzedzenie…

10 dni. Polska zewsząd chwalona za postawę, za niesioną pomoc. Rząd chętnie przyjmuje pochwały i klepanie po plecach, ale wszystko to ludzie, wolontariusze. Po raz kolejny widać jak polityka niewiele ma wspólnego z życiem, jak biurokracja zamiast pomagać, przeszkadza, utrudnia i spowalnia wszystko, a dosyć często uniemożliwia. I serce puchnie i rośnie jak widzę ile w ludziach dobra i jak pospolite ruszenie w większości w nas. Ale równie z dużym przerażeniem obserwuje te wszystkie „zrzutki” wyrastające jak grzyby po deszczu. Gdziekolwiek by się nie obejrzec 5 zrzutek atakuje Cię zaraz na samym wstępie. Mam tyle wiary w ludzi, że tylko czekam jak zamiast tej dumy wybije jakieś szambo. Zaangażowałam się w parę akcji, ale z każdą jakoś coraz mniej zaufania do nich mam. Możecie to nazwać uprzedzeniem. Teraz tylko wspieram jak mogę i pomagam grupie mojej szwagierce, którzy jeżdżą co kilka dni po uchodźców, czy też zawożą do Kijowa rzeczy dla walczących. Bo widzę namacalne efekty tego co robią i jak robią. 10 dni zaledwie, a jednocześnie aż 10 dni.