„Po co Ci to?”

Nawet nie nazwałabym tego zdaniem, może pół zdania, ćwierć zdania, a tak potrafi człowieka zaskoczyć, zaskoczyć niezbyt pozytywnie. Wiele razy zdarzało mi się czytać spostrzeżenia, czy też marudzenia innych, jak to Polacy np bardzo nie lubią wyróżniających się ludzi, tych którzy są wyjątkowi w czymś, błyszczą swoją pasją i hobby, zamiast pogłębiać dołek w kanapie z piwem w ręku na przykład. Wielu z nas ma swoje schematy, granice, wzorce, po których przekroczeniu czujemy dyskomfort. Często z takich sytuacji, czy też ludzi, śmiejemy się, traktujemy protekcjonalnie, czy też najzwyczajniej mówimy o nich „głupki”;)). Ze mnie też się śmieją, z moich pomysłów i sposobów na życie. Ale jakoś nawet mi to nie przeszkadza, mimo że to osoby z najbliższej rodziny. I oczywiście w wielu przypadkach jest to odwzajemnione, żeby nie było, że ja taki Anioł bez skazy;). I bardzo też możliwe, że w przeszłości myslałam całkiem inaczej, ale teraz jak widzę, czy też słysze, że ktoś robi cos wyjątkowego, to podziwiam i w dużej mierze się inspiruję. I chociaż przemawia do mnie pragmatyzm i praktyka nad teorią ma u mnie przewagę, nie podejrzewałam, iż to że przypominam sobie język francuski bedzie takim problemem dla niektórych. Nie rozumiem za bardzo czemu to innym przeszkadza i kole w oko. Sprawia mi to frajdę i lubię, to powinno wystarczyć. Ciekawe kiedy nadejdą czasy, w których będziemy musieli się tłumaczyć ze swoich myśli, marzeń czy fantazji…, chociaż może już w nich żyjemy, jak tak się przez chwilę nad tym zastanowię, przynajmniej nad tymi wypowiedzianymi na głos.