Konsekwentna.

Na horyzoncie tygodnia, widać już naszą rocznicę ślubu. Co prawda nie jest okrągła, czyli jednocześnie w domyśle nie jest wyjątkowa. Ostatnio życie daje mi nieustanne jednak dowody na to, że w dzisiejszych czasach staż ponad 5 lat bycia/życia razem, zaczyna być postrzegane jako coś wyjątkowego, a nie jako reguła, jak jeszcze naście lat temu, więc zaczęłam i ja doceniać to jeszcze bardziej. Kiedy spytałam się Pięknego jak ze mną wytrzymał tyle, usłyszałam że potrzeba do tego wiele…wiele…wiele…wiele cierpliwości. I ja to szanuję i ja się z tym zgadzam;). Jednym z dobrych przykładów jest bycie konsekwentną przeze mnie;). Miałam uczyć się angielskiego, to też uczę się języka…francuskiego;)) (miałam przez 4 lata w szkole średniej i mam do tego języka pewien sentyment). I muszę przyznać, że z dzisiejszymi możliwościami, aplikacjami (korzystam z Duolingo) i dostępem do materiałów, to jest niebo i ziemia z nauką tego języka teraz, a nauką kiedy byłam nastolatką. Podoba mi się okrutnie. Kusi mnie nawet żeby i powrócić do rosyjskiego (to jeszcze za czasów szkoły podstawowej, ale tutaj musiałabym od podstaw zaczynać, bo lekcje w owych czasach i owej szkole polegały na tym, że pani puszczała nam piosenki laToya Jackson). I to jest konsekwencja w moim wykonaniu. W naszej rodzinie cierpliwość musi być na pierwszym miejscu;)