Basen.

Jakim sposobem pokochać basen, kiedy to woda zimna, towarzystwo zamiast rozkoszować się woda i słońcem, wymyśla bitwy wodne, atak rekinów, zabawę w wyrzucanie do wody itp. Na jeden ze sposobów, wybrałam chyba najbardziej skuteczny: udać się na cały dzień do energylandii. Już po jednej przejażdżce kolejką, kiedy to byłam bliska wyrzucenia zawartości żołądka, zdałam sobie sprawę, że ten basen i zabawy w nim nie są takie złe. Po kilku następnych przejażdżkach, tylko się w tym upełniłam. Pod koniec dnia, przy spieczonych plecach, żołądku buntującym się na sam widok następnej kolejki, stopach błagających o masaż i bólu głowy od tych wszystkich wirowań, pokochałam cały basen i wszystko z nim związane. Dzisiaj z pocałowaniem ręki rzucę się w jego wody i niestraszne mi będą żadne rekiny, piraci, ataki itp. Niech żyje basen!!;))