Płeć.

Trafiłam ostatnio na ciekawe debaty. W swojej naiwności, czy też braku wiary w możliwości człowieka, nawet nie podejrzewałam że ludzie mają takie problemy. Kwestionują, z tego co rozumiem, rozróżnienie płci, czyli niejako kłócą się z biologią. Nie bardzo rozumiem jaki problem jest w tym, że ktoś, w tym również i ja sama, określam się jako kobieta, ale też nie mam problemu z moja płcią, orientacji seksualnej też jestem pewna. Nie bardzo potrafię zrozumieć sens zaprzeczenia różnic fizycznych między jednymi i drugimi. Mi to nie przeszkadza, ale również nie mam problemu z tym, że ktoś będąc fizycznie kobietą czuje się mężczyzną. Jego ciało, jego duch…, przecież nie będę kłociła się z nim że wiem lepiej co on/ona czuje. Ale brak trochę w tym wszystkim konsekwencji, bo jeżeli tak byśmy podchodzili do wszystkiego, to po co nam określanie wieku np? Ponoć wiek, to tylko liczba, więc mając 18 lat, ktoś może podawać że ma 60, bo tak się czuje. Ktoś może nie czuć się Polakiem, bo nie utożsamia się z tym narodem, a bliżej mu kulturowo, czy cywilizacyjne do innej nacji. Zakwestionować możemy wszystko, tylko czy to, że będę upierała się przy wersji iż jestem małą, drobną blondynką w wieku 16 lat, sprawi iż taka będę? Albo to że będę czuła się dobrze i w pełni zdrowia sprawi iż będę żyła 200 lat, czy jednak moja śmiertelność jest całkiem namacalna i fizyczna. To, że czuje się szczupła i podobam się sobie sprawi, że będę wciskać się w ciuchy o rozmiarze 34, czy jednak wpasuję się w takie, jakie mam wymiary. To jaka jestem, jak wyglądam każdy widzi. Każdy widzi też jakiej jestem płci, przynajmniej fizycznej, bo z emocjonalną różnie bywa, czasami nie są takie same. Ale fizyczność ma to do siebie, że ma swoje ograniczenia i prawa i tutaj z biologią nie ma się co kłócić, ani jej zaklinać. Takie moje zdanie, ale zawsze dopuszczam, że mogę się mylic, albo że mam ograniczone spojrzenie. Grunt, że jestem pewna że to moje myślenie…,chociaż zaczynam czasami i w to wątpić;))). I żeby nie było, jak komuś sprawi to różnicę może mówić czy też napisać o mnie, że jestem mężczyzną, to moim światem nie wstrząśnie, ani nie zaprowadzi rewolucji.

Czasami dochodzę do wniosku, że mam bezproblemowe życie i brak dylematów. Inni to dopiero mają problemy i kwestie do rozstrzygnięcia…