Tylko spokój może mnie uratować…

Tylko spokój, wszak nie ma w ogóle sensu przejmowanie się sprawami, na które nie mamy wpływu. Szkoda tylko, że te sytuacje mają ogromny wpływ na nas;). Ale dobrze, tylko spokój, więc zachowuję pozory spokoju na zewnątrz. Światu i nawet sobie w lustrze. Jestem oazą spokoju, cierpliwości i zrozumienia. Za to wewnątrz…, oj Matulu, za to wewnątrz jestem cała przepełniona i kipiąca, wrzącą wulgaryzmami, których nie powstydziłby się najstarszy marynarz tego świata, czy inny człek lubujący się w takim słownictwie. A to zaledwie i niespełna miesiąc. Jaķże chciałabym być jedną z tych potrafiących się zorganizować i zdyscyplinować osób, życie byłoby łatwiejsze;). Ale nic to. Tylko spokój może mnie uratować. Tylko spokój;). Jeszcze aby tylko nie zapomnieć o oddychaniu…;)