Barowa pogoda.

Piękny ma od nas wolne, nie bał się i wyjechał na męską wyprawę na Mazury. Tydzień przyjemności (mam nadzieję) na jachtach motorowych. Jestem okrutnie ciekawa wrażeń i doświadczeń. Trochę niech odpocznie i pooddycha pełną piersią. My z Małym Księciem siedzimy w domu i leniuchujemy. Szczególnie, że od czwartku Mały Książe ma problemy z szyją. Biegał po placu zabaw i sobie coś najwidoczniej naciągnął. Pod kocykiem, z szydełkiem w dłoni i oglądając różnego rodzaju filmy, spędzam leniwie czas. Dzisiaj jeszcze trochę przeciągnę lenistwa, szczególnie, że pogoda barowa. Na taką pogodę muszę dokończyć sobie sweter, który leży w szafie, zwłaszcza, że wyraziłam chęć wzięcia udziału w trzydniowej wycieczce z pracy Pięknego-przyda się jak nic. Już mam stresa małego w związku z tym, że Mały Książe zostanie z moimi rodzicami sam. Po raz pierwszy od lat nie będę przy nim przez więcej niż 8 godzin. Nie wiem kto będzie to bardziej przeżywał on, czy też może ja. Bardzo prawdopodobne, że ja. Będzie to dla nas wszystkich niezły sprawdzian. Dla niego: jak sobie radzi bez nas, dla nas: jak sobie radzimy bez niego. Próbowałam przypomnieć sobie kiedy to ostatni raz byliśmy z Pięknym sam na sam – i nie potrafiło mi przyjść nic innego do głowy, jak czasy przed ciążą:). Ciekawe, czy wytrzymamy ze sobą te trzy dni i nie będziemy się nudzić w swoim towarzystwie:). Kręcimy się bowiem wokół Małego Księcia. Jest jak słońce wokół którego krążymy przez cały rok, a teraz na trzy dni będziemy kręcić się wokół siebie. Kto wie…, może i ja na trzy dni będę słońcem Pięknego i stanę się na nowo jego centrum wszechświata. Jednocześnie zachwycająca i zastraszająca myśl.