Źle mi w swojej skórze.

Z nadmiaru słońca;). Na całe szczęście taki powód. I mimo tego, że unikałam i przy każdej okazji siadałam w cieniu, to zbrazowiałam (co akurat mi przypadło do gustu), ale też i zrzucam skórę z pleców. Skutki wyprawy za muszlami i zabaw z dziećmi w wodzie, bo jednak tego siedzenia w cieniu nie było dużo. Miasteczko okazało się małe i urokliwe. Jeden sklep, dwa stragany i jedna restauracja:). Spokoj, cisza, mało atrakcji…, być może też i trochę nudy. Za atrakcje dla dzieci robić musieliśmy my sami. W każdym razie droga męczaca. Kilkanaście godzin w aucie daje wycisk. Następnym razem pomyślimy dwa razy, a może i trzy, zanim zdecydujemy się wybrać się tam autem.