Półmetek.

Prawie połowa wakacji za nami. My intensywnie, jak do tej pory, spędzaliśmy czas. Na tyle intensywnie, że Pięknego widziałam z wieczora i podałam na twarz. Nietomna. Całe dnie jak nie na basenie to inne atrakcje. Minęły urodziny Małego Księcia, podostawał prezenty i korzystamy z nich na całego. Maska co prawda za duża, ale ja przygarnęłam ją, a Młodemu kupiłam mniejszą. Super sprawa!, na Chorwację będzie iligancka!;). Wyposażony został też rower i uskuteczniamy jego jazdę, idzie nam coraz lepiej. Jak dotąd jedynie piłka do kosza była jedynie raz używana, ale doba jest za krótka:). Przez tydzień gościliśmy bratową z synem. Chłopaki w większości dogadywali się dobrze, jest coraz lepiej. My zaś codziennie padnięte. Nie nadążamy za tą energią, która ich rozpiera;). Był basen, park liniowy, rowery wodne, plac zabaw, biegi i skoki w dał, a nawet udało nam się nawiedzić Pszczynę, zamek i park, nawet o żubrach pamiętaliśmy. Na dowód tego dnia mam pamiątkę w postaci potarganej spódnicy. Ściągając się z bratankiem na rowerach po parku poczułam nagle pociągnięcie i usłyszałam przeciągłe „trachhhhh”. To była właśnie rzeczona spódnica, która wciągnęła się w koła. Jako jedyna z nich mam więc pamiątkę…,szczerze to wolałabym nie mieć takiej pamiątki, ale jak się nie ma co się lubi, to trzeba sobie naprawić spódnicę,). Wczoraj jeszcze zaliczyliśmy wszyscy wypad do moich i pożegnaliśmy się z bratową. Niebawem na week znowu się zobaczymy, to chłopaki będą krótko tęsknić za sobą. Tym razem urodziny bratanka i chrzest Małej Królewianki, której to będę matką chrzestną. Dzisiaj zaliczyliśmy mszę, byłam u spowiedzi i mam w posiadaniu zaświadczenie, którego nie zawaham się użyć;). Ten tydzień sami i u siebie. I dobrze, trochę odpoczniemy, nadrobimy zaległości no i mam tydzień żeby powoli spakować nas. Wypad do Chorwacji już za tydzień. Muszę spieszyć się powoli, żeby nie pozapominać za dużo rzeczy. Dzisiaj pozwolę sobie na trochę lenistwa, a od jutra bierzemy się w garść;)