To nie jest mój czas i to nie jest mój świat.

Odkąd byłam małym dzieckiem pamiętam, że wyobrażałam sobie, że to życie to fikcja, abstrakcja, a ja żyje w innych czasach, w innym świecie, z innymi ludźmi…, z czasem w tych marzeniach to nawet nie była rasa ludzka;)). Mało jest takich momentów, chwil, o dniach już nie wspomnę, w których czuję, że przynależę. Raczej czuję się wyalienowana, na uboczu, gdzieś na marginesie, gdzieś poza. Są dni kiedy mi to przeszkadza okrutnie, są zaś dni kiedy mnie to wręcz cieszy. Dzisiaj mi to przeszkadza. Dzisiaj chciałabym poczuć, że to jest moje miejsce, to jest mój mąż, to jest mój syn, to jest moja rodzina, to jest mój dom, to moje życie. Sęk w tym, że wcale tego nie czuje;) . Ktoś się nie bał i zajumanił mi moje życie;). Skoro jednak moje nie jest moim…, to czym jest dla mnie…, odpowiedzi na to pytanie chyba nie chcę poznać;)