Czekolada.

Uwielbiam. Mogłabym jeść kilogramami i zjedzenie jednej w ciągu dnia u mnie to żaden wyczyn, swego czasu to była nawet norma. Jednakże…, wczorajsze pokuszenie się właśnie na taką jedną czekoladę, z orzechami (najlepsiejsza dla mnie), spowodowało dzisiejszy, a tak bardziej jakby bawić się w szczegóły to nawet wczorajszy, ból łba. Taki, że już z bólu nie mogłam wytrzymać i o godzinie 4 musiałam poratować się tabletkami. Chyba jednak coś w tym jest, że od czekolady boli głowa. Jak to ma być cena za jedzenie czekolady, to jednak moja miłość do braku bólu jest większa od uwielbienia czekolady. Po przeszło miesiącu, od kiedy Piękny jest na diecie, nie kupiłam czekolady i wczoraj się skusiłam no i mam za karę. Dzisiejszy dzień będzie przymulony przez to niestety.