Pszczoły.

Z racji pobytu Pięknego w szpitalu wszystkie moje plany i prace mniejsze i większe poszły w odstawkę na jakiś czas. Dopiero od dwóch dni nadrabiam zaległości i w końcu mogę się cieszyć z przeskoczenia Zimnej Zośki. Prawie wszystko mam zasadzone i czekam teraz w najlepsze by zbierać plony i cieszyć się pięknym kwiatem. Jeszcze tylko Piękny musi mi doniczkę sklecić na trawy. Dzisiaj korzystając ze słońca w godzinach porannych wpadłam na taras i przecierałam nasze fotele. Przeleciała mi koło ucha pszczoła i przyciągnęła moje oko. Obserwując jej drogę z niemałym zaskoczeniem zobaczyłam, że włazi w okno do pokoju Małego Księcia przez otwór odwadniający. Jeden z tych otworów w czasie remontu został pozbawiony maskowania i jakoś szczególnie mi to nie przeszkadzało, chyba, że wzrok akurat padł mi na tę dziurę, ale ogólnie nie zajmowało to mojej głowy. Dziura nie jest wielka, więc moje zaskoczenie było dosyć duże jak zobaczyłam pszczołę przedzierająca się do środka. Jako, że byłam na tarasie mała chwilę zobaczyłam, że pszczoła wyleciała to korzystając z pomocnej ręki Pięknego zakleiłam białym plastrem otwór pewna, że sprawa załatwiona. Jeszcze w większe zdumienie wprawiła mnie pszczoła, która tak krążyła, krążyła aż w końcu przecisnęła się przez drugi otwór odwadniający mający maskowanie. Strach otworzyć okno, a to jeszcze pokój Małego Księcia. W zeszłym roku w centralce od klimatyzacji zagnieździły się nam osy- ale ich nie było mi szkoda i pozbyłam się ich. Za to nie mam sumienia podnieść jakiegoś psikadła na pszczołę. Teraz kombinuję i myślę, czy przejdzie jakiś podstęp mój i czy Piękny zauważy w ogóle, że na tarasie wyrósł niespodziewanie mały (w przyszłości mógłby się powiększyć) ul, który mam nadzieję, skusi bardziej te pszczoły niż okno od pokoju Małego Księcia. Co zrobić, żeby pszczoła była cała, Piękny nie był w nerwach, a mnie sumienie nie gryzło nocami:). Chytry plan potrzebny od zaraz!