Szpital.

Ponoć kobiety wykańczają mężczyzn, albo może odwrotnie. Chyba nieświadomie wdrożyłam ten plan w życie, czy też uaktywniłam moje zdolności w tym temacie. Piękny w szpitalu. Tzn. już wyszedł…, w końcu. Jest dobrze, tzn. lepiej. Tzn. nie ma zagrożenia dla życia. Tzn. chyba mogę w końcu wrócić do normalnego oddychania, spania i innych czynności życiowych niezbędnych mi do życia. Nie wiem od czego zaczać, bo poprzestawiał mi się świat ostatnio do góry nogami. Kolejny raz i zapewne nie ostatni. Zacznę od oddychania, a później się samo potoczy. To chyba dobry plan…