Oj Matyldzio.

Wyszliśmy z chorób, co zapisuję sobie jako sukces. Przeżyliśmy urodziny męża i imprezę, którą musiałam zorganizować, co też zapisuję sobie jako osiągnięcie swego rodzaju. Udało mi się zakończyć sesję, ale tego sukcesem bym nie nazwała, raczej małą porażką:). Głupi ma jednak szczęście dochodzę do wniosku. Ale też i przyjdzie mi za to zapłacić, jak zwykle. Życie toczy się dalej. Stare problemy jeszcze nadal w pełni są, nowych na razie nie przybyło za dużo, przynajmniej nie na tyle żeby się nimi tak bardzo przejmować. Muszę zaznajomić się trochę bardziej z tą platformą. Nowe miejsce…, stara ja:)

2 myśli na temat “Oj Matyldzio.

  1. Jakoś tak zostałem wychowany (wyćwiczony), że od razu próbuję złapać problem za rogi. Nie umiem go za bardzo odsuwać. Ale tu też tkwi zagrożenie – rozwiązuję go „po łebkach” i potem za to płacę. Bo to zwykle rodzi nowe problemy:-) Każdy ma swoją taktykę…
    Co do nowej platformy… Choć tu jestem prawie miesiąc, ciągle tęsknię za bloxem:-)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s