Felek.

Tak nazwał gadzinę Mały Książę. W przelotach zwany jest Felkiem Chrupielkiem:)). I ten oto Felek przyprawił mnie wczoraj prawie o zawał. Wróciliśmy z Sylwestra połączonego z podwójnymi urodzinami Małych Królewianek. Nie było nas pół dnia i całą noc. W pierwszych krokach udałam się do Felka. Wszystko miało być w porządku, wyszło jak zwykle. W pierwszej chwili myślałam, że Felek opuścił już świat istot żywych. Od płaczu powstrzymywała mnie jedynie obecność Małego Księcia, nieświadomego toczącego się wewnątrz mnie dramatu graniczącego z histerią pod tytułem „o pani lekkich obyczajów, noż pani lekkich obyczajów!”. Powoli zaczęły ukazywać się jednak minimalne oznaki życia. Potrzebował 3-4 godzin, żeby zarzucić ten stan hibernacji w jakim go zastałam, na rzecz normalnej aktywności. Nie mam pojęcia do teraz co tego było przyczyną. Dzisiejszą noc sponsoruje mi Felek Chrupielek i doglądanie czy wszystko z nim w porządku. Komu potrzebny jest sen…,sen jest przereklamowany:))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s