Prezenty

Z dwojga złego wybieram stanowczo dawanie niż bycie obdarowywanym. Nie jestem jakoś bardzo wymagająca i potrafię cieszyć się ze wszystkiego, szczególnie jak ten prezent jest spersonalizowany. Najmilej wspominam włóczkę do robienia na drutach, które kiedyś sprezentowała mi żona mojego brata. Ale jak dostaję prezenty całkowicie wbrew moim zainteresowaniom, a nawet działaniom- tak cieszę się bardzo, że od paru lat prezenciory dajemy tylko dzieciom. Oczywiście cały proces wyszukiwania i zakupienia prezentu przypada mi w udziale. I teraz co tu kupić, gdy w pokoju dziecięcym jest prawie wszystko, a na półkach sklepowych wszędzie panująca chińszczyzna. Problem częściowo rozwiązuję dając coś co sama robię. I tak właśnie skończyłam szyć 5 (słownie: pięć) sztuk spódniczek, 1 (słownie: jeden) komin i 1 (słownie: jedną) czapkę. Większość w deseń moro, co mam nadzieję przypadnie im do gustu. Teraz tylko wykończę i doprawię sałatkę, zapakuję prezenty, przyszykuję sobie produkty na robienie z rana krokietów i pierników i resztę nocy będę udawać, że śpię martwiąc się jak to wszystko zgrabnie ogarnąć z gadziną przez najbliższe dni i nie dać jej zwariować. Przy okazji pomyślę też żeby samej nie dać się zwariować, mam nadzieję, że mi się uda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s